Szczerość to wyzwanie

Szczerość to wielkie wyzwanie. Tak często boimy się powiedzieć drugiej osobie, co naprawdę myślimy i czujemy. Zarówno w sprawach drobnych jak i tych ważnych. W sprawach, które dotyczą nas jak i drugiej osoby. Szczególnie trudno jest ujawniać to co bolesne. Boimy się powiedzieć, że nam źle, że cierpimy, że czujemy się bezsilni. Boimy się powiedzieć, że ktoś nas złości, że sprawia nam ból, że nie chcemy go widzieć. Łatwiej to wszystko przemilczeć lub podać jakąś wymówkę, która ma usprawiedliwić nasz stan. Wszystko po to, żeby uniknąć trudnych emocji – swoich i rozmówcy.

Z brakiem szczerości wiążą się dwa typowe mechanizmy zachowań – pierwszy gdy boimy się, że narazi nas to na odrzucenie lub karę i drugi gdy obawiamy się sprawić komuś przykrość. Obu schematów uczymy się w dzieciństwie. Można powiedzieć w pewnym uproszczeniu, że pierwszy opisuje postawę dziecka, a drugi postawę rodzica.

Pierwszy mechanizm (lęk przed odrzuceniem) powstaje w sytuacjach, kiedy dorośli są przesadnie surowi i gdy naturalne dziecięce zachowania nie są akceptowane. To powoduje u dzieci przymus ukrywania swoich spontanicznych reakcji. Wszystko po to by zasłużyć na miłość i akceptację dorosłych. W ten sposób powstaje nawyk udawania i kłamania. Wbrew temu co się naprawdę myśli bądź czuje. Ukształtowany tak wzorzec, w życiu dorosłym objawia się więc brakiem szczerości i ukrywaniem swojego prawdziwego ja. Z wcześniejszych doświadczeń wiemy bowiem, że szczerość nie popłaca i można mieć przez nią kłopoty.

Drugi mechanizm opiera się na obawie, że szczerość może wywołać dyskomfort emocjonalny u innej osoby. Stąd ukrywanie prawdy, gdyż wydaje się nam, że będzie bolesna. Tego typu podejścia doświadczamy po raz pierwszy jako dzieci, gdy dorośli nie mówią nam o pewnych sprawach uważając, że dziecko albo nie zrozumie albo wywoła to u niego przykre pomieszanie. Na przykład, nie mówi się wprost, że babcia jest śmiertelnie chora tylko opisuje się to w zawoalowany sposób. Inny przykład to, gdy rodzic ukrywa, że nie ma ochoty pobawić się ze swoim dzieckiem i wymawia się zmęczeniem lub pracą. Wszystko po to, żeby nie robić dziecku przykrości. W ten sposób dorośli traktują dzieci jak istoty niezdolne do przyjęcia pewnych informacji. Taka postawa uczy, że nie można mówić prawdy, gdyż często albo nie zostanie zrozumiana albo będzie dotkliwa. I tak, będąc dorosłymi unikamy szczerości, zgodnie z wykształconym przekonaniem, że nie każdy jest na nią gotowy. Jednocześnie mamy poczucie, że to my wiemy lepiej jakie informacje może przyjąć rozmówca.

Oba modele pokazują, że w życiu dorosłym w relacji z innymi osobami nieustannie odgrywamy role dziecka albo rodzica. Unikamy szczerości bo albo boimy się odrzucenia albo chronimy kogoś przed bolesną prawdą. Raz więc jesteśmy jak dziecko i traktujemy rozmówcę jak surowego rodzica, a innym razem role się odwracają – to my jesteśmy jak rodzic, a drugą osobę traktujemy jak dziecko. Często ww. role odgrywane są niemal jednocześnie i podlegają wymianie.

Opisane zachowania to przejaw poczucia zależności i brania odpowiedzialności za cudze emocje. Gdy przeżywamy lęk przed odrzuceniem wówczas czujemy się zależni od reakcji rozmówcy na to co powiemy. Gdy z kolei chronimy kogoś przed prawdą to w poczuciu odpowiedzialności za jego emocje. Jednak dojrzała emocjonalnie osoba sama odpowiada za to co czuje i nie bierze odpowiedzialności za to co przeżywa ktoś inny. To wyraz samodzielności i dojrzałości w podejściu do siebie i do drugiego człowieka. Towarzyszy temu przekonanie, że sam sobie radzę ze swoimi uczuciami i ufam, że rozmówca potrafi to samo. Dlatego nie muszę obarczać go winą za moje lęki ani też nie muszę go chronić przed przeżywaniem podobnych uczuć.

Gdy nie mówimy prawdy z lęku przed odrzuceniem, wówczas oddajemy kontrolę nad naszymi emocjami drugiemu człowiekowi. Z kolei, gdy brak szczerości ma na celu ochronę rozmówcy, wówczas to my mamy poczucie kontroli nad jego przeżywaniem. Raz jesteśmy więc jak zależne, zalęknione dziecko a innym razem jak wiedzący lepiej, kontrolujący rodzic.

Poprzez odgrywanie ww. ról cały czas tkwimy w przekonaniu, że nie możemy ufać sile i dojrzałości własnej i drugiej osoby.



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *