Depresja jest jak katar

Depresja jest jak katar, każdy musi ją przejść. Żyjemy w takich czasach, że depresja dotyka każdego, w lżejszej bądź cięższej formie. To cena jaką płacimy za „osiągnięcia” współczesnej cywilizacji. W największym skrócie depresja to stan wywołany odcięciem się od naszych emocji/uczuć, to stan braku odczuwania. To jak powstaje i czym jest zrozumiałem na własnym przykładzie, sam miałem depresję.

Depresja pojawia się najczęściej wskutek jakiegoś traumatycznego zdarzenia (utrata bliskiej osoby, rozwód, strata pracy, itd.). Może też być efektem codziennych życiowych trudności, które w nadmiarze prowadzą do psychicznego wyczerpania. Jednak nie samo wydarzenie jest bezpośrednim źródłem depresji lecz to jak na nie reagujemy. Zdrowi emocjonalnie ludzie, gdy pojawia się strata przeżywają smutek (żałobę) i pozwalają sobie na to tak długo jak trzeba. Następnie, po przeżyciu smutku ich stan emocjonalny wraca do równowagi i mogą żyć dalej, normalnie funkcjonując. Natomiast osoby, które mają problem z wyrażaniem emocji (zwłaszcza smutku, złości, lęku) nie potrafią w pełni ich przeżyć.

Dlaczego tak się dzieje? W naszej kulturze smutek (i inne podobne uczucia) nie jest powszechnie akceptowany. Dominuje kult zadowolenia (często wymuszonego), dobrej miny i poczucia, że nie ma co się nad sobą użalać bo przecież inni mają gorzej (np. głodujący w Afryce). Takie podejście powoduje, że nie pozwalamy sobie na autentyczne przeżywanie smutku w sytuacjach kiedy powstaje taka potrzeba. Najczęściej uciekamy od tego i szukamy wypełniaczy w postaci używek, zakupów, rozrywek, itd. Nie mam nic przeciwko dobrej zabawie i zakupom. Chodzi mi tylko o to żeby mieć świadomość, kiedy bawimy się dla przyjemności a kiedy żeby uciec od przeżywania niewygodnych emocji.

Uciekania od przeżywania uczymy się już w dzieciństwie. Pamiętacie jak najczęściej reagowali wasi rodzice w sytuacji gdy stało się coś przykrego i zaczęliście płakać? U mnie było coś w stylu: „Nie płacz, nie ma o co płakać” albo „O zobacz, jaki ładny piesek”, w celu odwrócenia uwagi. Oczywiście rodzice w takich sytuacjach chcą nam zaoszczędzić przykrości tak jak potrafią ale nie rozumieją, że w ten sposób blokują naturalny stan przeżywania smutku, który jest niezbędny do prawidłowego rozwoju emocjonalnego. Rodzice robią to bo sami zostali nauczeni, że tak najlepiej sobie radzić w sytuacjach trudnych i traumatycznych. Ten wzorzec zachowania jest przekazywany z pokolenia na pokolenie i to niczyja wina. Powyższa praktyka powoduje, że nie przeżywając emocji pozbawiamy się energii życiowej. Słowo „emocja” pochodzi od łacińskiego emovere – „poruszać”. Emocja to więc ruch, życie. Jeśli ją blokujemy to blokujemy żywą energię, która pojawia się w naszym ciele. Częste blokowanie emocji prowadzi więc do zatrzymania ruchu/energii w nas a w ostateczności skutkuje stagnacją, martwotą, depresją. Osoby w depresji tak często czują się słabi, pozbawieni energii, właśnie dlatego bo nie pozwalali sobie na pełne przeżywanie swoich uczuć.

Źródła depresji i jej mechanizm zostały świetnie opisane w książce „Żyć w rodzinie i przetrwać” Johna Cleese i Robina Skynner (w rozdziale „Smutno – i jeszcze gorzej”), do której odsyłam. Polecam również „Depresja i ciało” – Alexander Lowen i „Świadomą drogą przez depresję” – Jon Kabat-Zinn.

Jak przetrwać depresję? Oto moje osobiste doświadczenia i wskazówki, może skorzystasz:

1. Nie uciekaj przed depresją. Zresztą jak można uciec przed samym sobą? Depresja to stan, który jest częścią ciebie. To nie jest wirus, który przyszedł z zewnątrz i trzeba go zabić. Im bardziej będziesz przed nią uciekać tym bardziej będzie cię gonić, jak cień. Więc im szybciej zaakceptujesz stan w którym jesteś, tym lepiej dla ciebie. Pokochaj swoją depresję. Brzmi hardcorowo? Wiem, też nie mogłem się z tym pogodzić . Ale uwierz mi, jeśli to przyjmiesz to przyjdzie ulga. Opór przed depresją jest źródłem cierpienia w równym stopniu jak sama depresja.

2. Nie oceniaj tego co się z tobą dzieje. Wszystko jest normalne. Jeśli chcesz być sam, bądź sam. Jeśli chcesz godzinami leżeć w łóżku to leż. Jeśli chcesz siedzieć w ciemnym pokoju, proszę bardzo. Tutaj wszystko jest normalne, niczemu się nie dziw, pozwól sobie na to co myślisz i czujesz. Nie oceniaj swojego stanu, swoich emocji i swoich myśli. Najlepiej „wyłącz” swój umysł w tym czasie i działaj intuicyjnie – zostaw jedynie jego część „operacyjną” która jest niezbędna do funkcjonowania.

3. Jeśli masz siłę to się ruszaj. „Pracuj” świadomie ze swoim ciałem. W ciele są wszystkie twoje zablokowane emocje. Przez to twoje mięśnie są spięte i nie ma w nich życia. Te wszystkie sytuacje z przeszłości, w których nie miałeś pełnej swobody aby wyrazić uczucia (radość, złość, smutek) są teraz w twoim ciele i czekają na uwolnienie. Niestety przez to że zostały kiedyś zablokowane stały się swego rodzaju „toksycznym złogiem”, który trzeba z siebie wyrzucić. Świetnym sposobem na to są różne aktywności oparte na pracy z ciałem, które pozwalają na bezpieczne wyrażanie emocji i wypuszczenie ich z ciała. Szczególnie polecam praktyki, które pomogły mnie: 5 rytmów, masaż Lomi Lomi, ćwiczenia TRE, bioenergetyka Lowena, medytacja (o wszystkich ww. praktykach znajdziesz informację w internecie). Oczywiście możesz korzystać z innych podobnych aktywności – po prostu sprawdzaj co ci służy najlepiej.

4. Wyrażaj swoje emocje najczęściej jak możesz. Jak już wspomniałem, depresja to efekt zablokowania przeżywania. Musisz to więc odblokować. Chcesz płakać, złościć się, smucić? Rób to. To bardzo uwalnia i polepsza samopoczucie. Poza tym to są naturalne stany kiedy czujemy że żyjemy.

5. Korzystaj z pomocy psychoterapeutycznej. Depresja to stan, który wpływa na twój umysł i ciało. Jedno z drugim jest powiązane i jedno wpływa na drugie. Jeśli planujesz iść na terapię to polecam taką która „pracuje” jednocześnie z umysłem i ciałem (np. bioenergetyka Lowena). Korzystaj też z warsztatów dotyczących pracy z emocjami. Raz, że dostaniesz tam pomoc a poza tym poznasz ludzi, którzy mają podobne problemy jak ty. Świadomość, że nie jesteś sam ze swoją depresją również bardzo pomaga a poza tym zawsze możesz się wymieniać informacjami z innymi.

To z grubsza tyle. Wszystko co napisałem to moje osobiste doświadczenia i zdobyta wiedza. Powodzenia!



4 thoughts on “Depresja jest jak katar”

  • No tak, emocje trzeba przeżywać. Ja czasami odczuwam hardcorowe stany, ale im się lepiej przyglądam, bardziej zagłębiam, tym jest lepiej. W sensie, nie zmieniło mi się jakoś super życie, ale nie wchodzę na siłę w jakieś wymuszone teksty w stylu „ale jest do dupy”, tylko odczuwam ten koszmar wewnątrz i pojawia się taka przyjaźń ze sobą, satysfakcja wręcz fizyczna.
    Dzięx

    • Zgadzam się. Ja czasem mówię sobie „ale jest do dupy”, gdy mam na to ochotę. Pomaga mi to bo potrzebuję sobie pomarudzić od czasu do czasu 🙂

  • A co jeśli na depresję ( plus inne zaburzenia) cierpi się od dziecka, przez całe życie? Jeśli tak naprawdę się nie żyło, tylko marnie egzystowało, będąc w szponach negatywnych myśli i emocji?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.