Woda czy skała?

Używając pewnej symboliki nasze życie można porównać do wody, jest płynne, różnorodne i ciągle się zmienia. Jednakże, w procesie wychowania i edukacji nie uczy się nas tego. Posługując się znowu symboliką, bardziej uczy się nas, że życie podobne jest do skały, której trzeba się trzymać. Od dziecka słyszymy o tym, że rzeczywistość ma ściśle określony, stały obraz. Ten obraz budowany jest przez sztywne przekonania, których należy się trzymać, gdyż z założenia mają być jedynie słuszne. Uczy się nas na czym polega właściwe życie, właściwe postępowanie, myślenie i czucie. W konsekwencji przywiązujemy się do tego obrazu. Jego symbolem jest wspomniana skała, której się trzymamy. I w momencie, gdy odkrywamy, że życie bardziej przypomina wodę, wtedy zaczynają się kłopoty. W pierwszym odruchu zwykle zaprzeczamy. Odrzucamy to co się dzieje, zamykamy się na zmienność, przemijalność i różnorodność. Nadal kurczowo trzymamy się swojej „skały”, własnych przekonań, które w zmieniających się warunkach są już nieaktualne. I to kosztuje nas bardzo dużo energii. Nieustannie walczymy z tym co jest, wierząc, że „skała” jest bardziej prawdziwa niż „woda”. Przez to cierpimy, chorujemy, wpadamy w depresje. Trzymanie się „skały” staje się coraz bardziej wyczerpujące. I gdy przyjdzie moment, kiedy wreszcie odważymy się ją puścić i popłynąć z nurtem „wody” wówczas przychodzi ulga. Odkrywamy, że można w końcu się odprężyć i otworzyć na to co jest. Zaczynamy też ufać, że „woda” nas utrzyma, i że można bezpiecznie płynąć z jej nurtem.

fot. szokstudio (pixabay)



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.