Zamiast walczyć możesz tańczyć

Związek może być tańcem, nie walką. My jednak przywykliśmy bardziej do tego drugiego. Do konfrontacji. Mężczyźni i kobiety przeciwko sobie. Życie w energii „kto kogo?”. Zwycięży, poniży, odrzuci, zmanipuluje, itd. Z towarzyszącym temu lękiem, żalem, złością i brakiem zaufania. Być może w codziennym życiu opisana walka nie przybiera tak spektakularnego oblicza. Częściej przejawia się w pozornie mało znaczących aktach biernej agresji. Czy to przez milczenie, złośliwe żarty bądź próby wpłynięcia na partnera. Wystarczy więc drobny gest, brak komunikacji czy inne zachowania nie wprost. Energia walki cały czas wisi w powietrzu, zasilana wzorcem nieufnej i konfrontacyjnej postawy.

To co się dzieje w relacjach damsko-męskich jest częścią szerszego zjawiska – naszej relacji ze światem. A ona bynajmniej nie przypomina tańca. To subtelna walka, o coś lub przeciwko komuś/czemuś. Życie w stanie gotowości, czekanie na cios albo walka o kęs. Takiej postawy uczymy się w domu rodzinnym. Wskutek wychowania i obserwowania dorosłych kształtują się nasze przekonania o życiu. Te przekonania tworzą coś w rodzaju pola przyciągania. Pola, które budowane jest przez historie naszych rodziców, dziadków i dalszych przodków. I gdy jesteśmy dorośli, stworzone w ten sposób pole przyciąga ludzi i sytuacje odpowiednio do zawartych w nim przekonań. To co przyciągamy ma dostarczyć nam emocji, które dobrze znamy z dzieciństwa, do nich jesteśmy bowiem przyzwyczajeni. A wśród nich dominują uczucia konfrontacji, żalu, złości, poczucia zdrady, i stojącej za tym wszystkim nieufności. Taki rodzaj „wojennego pakietu” emocji. Stąd, twoje doświadczenia życiowe opierają się na zasadzie „dostajesz to co znasz”. I nie inaczej jest w relacjach damsko-męskich. Bycie w stanie gotowości zachęca do konfrontacji, przyciąga to czego się boimy. Gdy uważasz, że mężczyźni zdradzają to takich przyciągasz i wtedy realizuje się twoja życiowa „mądrość”. Gdy myślisz, że kobiety to zołzy, to najpewniej z taką właśnie żyjesz. Masz na kogo narzekać kolegom przy piwie. Wzorzec zdradzającego faceta, zołzowatej kobiety, czy inne stereotypy wynosimy z domu. I te stereotypy jak inne przekonania tworzą wspomniane pole przyciągania. W efekcie, spotykamy w swoim życiu osoby, które pasują do tych przekonań, te osoby niejako odpowiadają na nasze oczekiwania. Tak działa pole przyciągania, zgodnie z zasadą „dostajesz to co znasz”. A jego głównym budulcem jest energia konfrontacji. Nie ma w nim miejsca na zaufanie. Dlatego relacje damsko-męskie to bardziej walka niż taniec. Taniec wymaga zaufania i poddania się a to w naszym polu jakości deficytowe. Dominuje kontrola i wspomniany stan bycia w gotowości. Przez to związki tak szybko ulegają „zmęczeniu”, tak szybko ucieka z nich życie. Nic dziwnego, walka i konfrontacja wyczerpuje, czasem wręcz zabija. Taniec, przeciwnie, daje radość, ożywia, może być źródłem wzajemnej fascynacji.

Przyzwyczajenie to nasza druga natura. Gdy od dziecka jesteś uczony konfrontacji, takie podejście staje się twoim nawykiem. Dlatego, przyzwyczajony do walki traktujesz taniec jedynie jako chwilową odskocznię od życiowych zmagań. Nie patrzysz więc na niego jak na styl życia. To przecież niemożliwe. Ukształtowany nawyk walki pozbawił cię cech, które pozwalają podchodzić do życia jak do tanecznej zabawy. Zaufanie, ekspresja, spontaniczność i inne „niepoważne” cechy, zostały odłożone, jako nieużyteczne w świecie walki. Dlatego zapomniałeś jak ich używać. Przez to właśnie nie potrafisz traktować życia jak dobrej zabawy. Przez to życie nie może być tańcem.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.