Umysł i serce w czasach zarazy

To ciekawe jak bardzo zawierzyliśmy swojemu intelektowi a zaniedbaliśmy emocjonalno-intuicyjną część. Teraz widzimy tego efekt. Ta cała wiedza, rozum i racjonalne podejście do życia nie zdają obecnie egzaminu. Siedzimy w domu, odcięci od świata, bardzo nieporadni w emocjonalnym radzeniu sobie z tym co się dzieje. Z frustracją, lękiem i poczuciem bezsilności. Jak dziecko we mgle, które nie wie co się dzieje i nie wie jak zareagować. Bo w rzeczywistości jesteśmy dziećmi w dorosłych ciałach. Mamy głowy nabite informacjami i serca, nieradzące sobie z tym co naprawdę ważne. Zgrywamy intelektualnych twardzieli a w głębi duszy czujemy pustkę i lęk, bez pomysłu jak temu zaradzić. Nasze intelektualne zasoby nie pomagają. Wręcz utrudniają życie. Jesteśmy tak mocno skupieni na racjonalnych dogmatach, że zamykamy się na to co żywe i prawdziwe w nas i dookoła. Dlatego widzimy tylko wąski wycinek rzeczywistości. Nie dziwne więc, że czujemy się bezradni i zatrwożeni. Umysł nie jest już wsparciem.

Umysł nie jest w stanie poradzić sobie z lękiem, frustracją, czy innym emocjonalnym bólem. Potrzebuje do tego serca, symbolu świata uczuć, emocji i intuicji. Jednak my nie wiemy jak go użyć. Nasza emocjonalna część została bowiem mocno zaniedbana. A to właśnie ona może nas uratować. W czasach zarazy umysł jest bezradny, gdy nie ma wsparcia serca.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.