Lęk przed szczęściem

„Strach przed sukcesem jest znacznie większy od strachu przed porażką” Bob Mandel „Terapia otwartego serca”
„Zanim kogoś wyleczysz, zapytaj czy chce pożegnać się z tym, co sprawia, że choruje.” Hipokrates

Żyjemy w nieustannym lęku. Właściwie o wszystko. O rzeczy duże i małe. Boimy się cierpienia, tego że coś nie wyjdzie, że coś stracimy, itd. To oczywiste. Jednak w takim samym stopniu boimy się, że będzie dobrze, że się uda, że nasze życie będzie szczęśliwe. Ten lęk jest nieświadomy. Dlatego, czytając te słowa w pierwszym odruchu zaprzeczysz: „To bzdura, żebym się bał, że będzie mi dobrze”. A jednak. Twój sprzeciw wynika z tego, że podchodzisz do sprawy racjonalnie, logicznie. A na logikę wiadomo, że każdy chce być szczęśliwy. Stąd lęk wydaje się być absurdalny. Jednak, to o czym piszę dotyczy sfery emocjonalnej. A ona racjonalna nie jest. Tam zasady logiki, słuszności, tego co dobre i złe nie obowiązują. Tam rządzi zasada przyzwyczajenia i przywiązania. Tak właśnie jest z emocjami. Jesteśmy przywiązani do tych, które dobrze znamy. Nieważne, czy są przyjemne czy przykre. Pamiętaj, tutaj nie ma logiki, tej którą znasz. Stąd możemy być przyzwyczajeni do uczucia lęku, i go nieustannie przeżywać. Możemy być od niego wręcz uzależnieni. Pomimo tego, że jest takie dotkliwe. To samo dotyczy innych trudnych uczuć – złości, żalu, poczucia winy, itd. Jeśli od dziecka obcujemy z tymi emocjami, to przyzwyczajamy się do nich, i w życiu dorosłym mamy przymus ich ciągłego przeżywania. Gdy więc przykładowo, wyrastałeś w rodzinie, gdzie powszechny był lęk o życie, o przyszłość, o to jak będzie wyglądał kolejny dzień, to naturalne jest, że jako dorosły będziesz przeżywał to samo. Będziesz uzależniony od tej emocji. W związku z tym obce będzie ci uczucie spokoju, bezpieczeństwa, zaufania. Dlatego, gdy w twoim życiu zacznie się coś zmieniać, twoje położenie będzie ulegać poprawie to paradoksalnie zaczniesz też odczuwać nieświadome lęki związane z nową sytuacją. Jeden to obawa przed utratą tego co znane i do czego przywykłeś. Drugi, to lęk przed tym co nowe i przez to nieznane. Stąd więc każda zmiana, nawet pożądana, wywołuje spore pomieszanie i strach, gdyż wkraczamy w nową, nieznaną sytuację, porzucając to, do czego byliśmy przywiązani. To opuszczenie tzw. strefy komfortu, w której czuliśmy się na swój sposób bezpiecznie, bez względu na to, czy było nam dobrze czy źle. Ważne, że to znamy. I im dłużej w niej przebywaliśmy tym trudniejsze jest jej opuszczenie. Bo tak działa nasz system emocjonalny. Nie ma w nim słuszności i sensowności, w nim rządzi przywiązanie do tego co znane i oswojone. Dlatego, gdy przywykłeś do pewnego stanu, to potrzebujesz czasu, żeby zaadoptować się do nowej sytuacji. Musisz się nauczyć być w nowych warunkach, jakie by nie były. Podobnie jest też ze szczęściem. Trzeba nauczyć się z niego korzystać, jak z każdej nowej rzeczy. Nie dziw się więc, że gdy twoje życie zacznie się zmieniać, zgodnie z twoimi oczekiwaniami, to będziesz się tego po prostu bał. Bo pomimo faktu, że tego chcesz to jednocześnie nie wiesz co cię czeka. A lęk przed nieznanym jest jednym z największych. Stąd, poczucie zadowolenia pomimo tego, że jest tym najbardziej wyczekiwanym, może wywoływać tyle obaw. Ponieważ w świecie, w którym dominuje cierpienie, dobrostan to „towar” deficytowy, z którym większość nie wie jak się obchodzić.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.