Gra w udawanie

„Wszyscy kłamią, ale to nic nie zmienia, bo nikt nikogo nie słucha”. Zeland Vadim „Transerfing rzeczywistości. Przestrzeń wariantów.”

Ten cytat to trafny opis współczesnych relacji. Przelotnych i pozornych. Nie oceniam, stwierdzam fakt. Takie czasy, w których dominuje pośpiech i powierzchowność. Stałym elementem tych relacji jest swego rodzaju gra, w której: „ja udaję, że mówię a ty udajesz, że słuchasz”. W tym sensie, że nie mówię co naprawdę myślę i czuję a ty puszczasz to mimo uszu. Ta gra w udawanie wzajemnie się nakręca. Jedno tworzy drugie. Im bardziej ja udaję w mówieniu tym bardziej ty pozorujesz słuchanie. I odwrotnie. Stąd obie strony nie muszą być prawdziwe bo wiedzą, że to nie ma sensu. Dlatego mówiący nie ma potrzeby ujawniać tego co myśli, gdyż ma świadomość, że to i tak nie zostanie usłyszane. Z kolei, słuchający nie musi silić się na uwagę bo wie, że to co usłyszy będzie powierzchowne. I tak po prostu jest. Przywykliśmy i czujemy się z tym bezpiecznie. To styl życia.

Ciekawe rzeczy zaczynają się dziać, w momencie, gdy jeden z uczestników gry, znudzony jej zasadami poczuje w sobie potrzebę bycia prawdziwym. Mówiący odkryje, że chce wyrażać to co naprawdę myśli a słuchający, że przestały zajmować go powierzchowne treści, że bardziej ciekawi go głębia i autentyczność rozmówcy. Opuszczenie gry nie jest jednak takie proste. Przyzwyczajeni do dotychczasowych zasad będziemy mieli problem, żeby się wyrwać ze starych nawyków. Zwłaszcza, że inne osoby z naszego otoczenia wcale nas do tego nie będą zachęcać, same przecież przywykły do gry. Generalnie pokazywanie prawdziwego oblicza bywa trudnym doświadczeniem w naszej kulturze. Boimy się tego jak zareaguje otoczenie. A reakcje mogą być różne, począwszy od odrzucenia, przez konsternację, po ostrożną i zdystansowaną akceptację. Co ciekawe, sami też zaczynamy inaczej reagować na ludzi w naszym otoczeniu. Zaczyna nam przeszkadzać ich powierzchowność. Przeżywamy wręcz frustrację, gdy nie możemy dostać tego czego chcemy – prawdziwego słuchania albo prawdziwego mówienia. Stąd dokonujemy selekcji, rezygnujemy z niektórych relacji, widząc, jak ktoś woli trzymać się dotychczasowych reguł.

Gdy rezygnujesz z gry w udawanie, inicjujesz proces, który raz zaczęty toczy się już siłą własnego rozpędu. Zwykle nie ma już odwrotu. Ponieważ gdy poczujesz smak bycia prawdziwym i z ufnością poddasz się temu procesowi nie będziesz już chciał wracać do starej gry. Wówczas tzw. small talk stanie się jedynie rozrywką a nie stylem życia.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.