Im więcej miłości tym mniej wysiłku, im mniej wysiłku tym więcej miłości

Życie dorosłe jest powtórzeniem tego co działo się w przeszłości. Jeśli twoje dzieciństwo nie było lekkie, spełniałeś wygórowane oczekiwania rodziców, nie miałeś przestrzeni na zabawę i na młodzieńczy bunt, to w życiu dorosłym będziesz robił to samo. Oczywiście już w innej formie, odpowiednio do okoliczności. Stąd, jeśli kiedyś walczyłeś o dobre oceny, to teraz walczysz o dobre wyniki w pracy po to by zyskać aprobatę szefa oraz uznanie rodziny czy znajomych. Jeśli byłeś grzecznym dzieckiem, i nie sprawiałeś kłopotu rodzicom, to jako dorosły, będziesz zachowywał się podobnie. Będziesz miły i uczynny dla ludzi, cały czas licząc na ich akceptację ale też odwzajemnienie. Generalnie twoja życiowa postawa pełna codziennej aktywności, pracy, obowiązków i wysiłku, będzie w dużej mierze motywowana przymusem zaspokajania potrzeb otoczenia. Wszystko po to, żeby zyskać jego uwagę i akceptację. A na głębszym poziomie, by zaspokoić skrywaną potrzebę miłości.

Bo jaki miałby być inny sens twojego codziennego wysiłku? Obecnie walka o przetrwanie nie jest konieczna. Biorąc pod uwagę nasze podstawowe potrzeby bytowe żyjemy w komfortowych warunkach. Jest to niemalże luksus, z pełnymi lodówkami, z jedzeniem, które często jest marnowane. Jesteśmy wręcz znudzeni w tej obfitości dóbr. Stąd, tak wielki wysiłek (praca i obowiązki) w naszym życiu nie jest konieczny. Żeby dobrze żyć naprawdę niewiele potrzeba.

Dlatego nasza codzienna bieganina i wysiłek jest faktycznie wyrazem potrzeby miłości, która nie została zaspokojona w dzieciństwie. Tą wewnętrzną ranę próbujemy wyleczyć poprzez przesadną aktywność. Nauczono nas, że sensem istnienia jest nieustanne dążenie do czegoś i to w pocie czoła. Stąd głębokie przekonanie, że im więcej będę się wysilał i robił różne rzeczy, to w końcu ktoś mi to wynagrodzi. Staram się tak bardzo, gdyż wydaje mi się, że bycie kochanym zależy od tego ile zrobię, osiągnę, na ile spełnię czyjeś oczekiwania. Dlatego kiedyś byłem grzeczny, dobrze się uczyłem i robiłem to co mówili dorośli. I teraz robię to samo. Teraz ciężko pracuję, zarabiam pieniądze, poświęcam się dla innych. Wszystko po to, żeby zasłużyć na miłość. Bo żyję z przekonaniem, że nie wystarczy po prostu być tym kim jestem. Wydaje mi się, że muszę być kimś lepszym i nieustannie to udowadniać.

Im więcej robisz coś wbrew sobie, z wysiłkiem, to znaczy, że w ten sposób zabiegasz o miłość. Myślisz, że to najlepsza metoda, żeby ją dostać. Jednak to nie działa. Nie zdobędziesz miłości poprzez wyrzeczenia i wysiłek. Stanie się tak dopiero, gdy przestaniesz walczyć, starać się, zabiegać o czyjeś uznanie. Stanie się tak, gdy postawisz na siebie, na to co czujesz, co sprawia ci przyjemność. Im więcej rzeczy będziesz robił z lekkością i radością tym więcej miłości będziesz doświadczać. Dzięki temu nie będziesz musiał już niczego udowadniać.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.