Milczenie obnaża

Milczenie w towarzystwie to trudne doświadczenie. Czujemy się nieswojo, chcemy jakoś uciec, schować się. Zwykle uciekamy w rozmowę. Słowa nas ratują. Przed czym jednak uciekamy? Przecież jest cisza i nic się nie dzieje. W tym jednak problem. Bo okazuje się, że podczas tego „nic” dzieje się bardzo dużo. Ale nie na zewnątrz tylko wewnątrz nas. A z tym mamy wielki kłopot. Nie ogarniamy myśli i emocji, które się pojawiają. Mamy ogromną potrzebę, żeby coś z tym zrobić. To stan kompletnie nieznany. Cisza, podczas której tyle się dzieje.

Milczenie obnaża. Obnaża nasze emocje. Pokazuje to co czujemy – wstyd, bezsilność, zakłopotanie. A my bardzo nie lubimy tych uczuć, zwłaszcza nie lubimy ich ujawniać. One mają świadczyć o naszej słabości. Ta emocjonalna nagość bardzo zawstydza. Stąd potrzeba „zasłonięcia się” rozmową. Byle tylko nie pokazać swojej ukrytej części.

Milczenie obnaża naszą bezradność. Przygotowani do radzenia sobie ze światem zewnętrznym nie potrafimy ogarnąć tego co w środku. To rzeczywistość wymykająca się kontroli, przez to przerażająca. Nie nauczono nas co z tym robić. Milczenie uświadamia nam, że nie znamy swojego wnętrza i że mamy z nim spory kłopot. Boimy się tego co pod spodem.

Stąd w naszym życiu tyle działania i gadania. Pod pozorem użytecznej aktywności nieustannie uciekamy przed samym sobą. Tak sobie radzimy z tym co nieznane.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.