Poczucie winy to kara, którą wymierzamy sami sobie

Poczucie winy to jedno z najbardziej toksycznych uczuć. Dopada nas już w momencie przyjścia na świat, kiedy po raz pierwszy nieświadomie obwiniamy się za ból matki przy porodzie. Potem już leci jak z górki. Stopniowo przyswajamy winę naszych opiekunów. Przede wszystkim obserwujemy i wchłaniamy poczucie winy matki, która czuje, że jej postawa nie odpowiada wizerunkowi doskonałego rodzica. W odpowiedzi my obwiniamy siebie za bycie obciążeniem dla naszych opiekunów, za ich miłość i poświęcenie. Oczywiście im bardziej udręczeni rodzice tym nasze poczucie winy jest większe. Jeśli ich życiowa postawa jest cierpiętnicza to mamy jak w banku, że z takim samym wzorcem wkroczymy w swoje, dorosłe życie. Potem przekażemy ten wzorzec swoim dzieciom.

Stan poczucia winy jest szczególnie silny w naszej kulturze, gdzie cierpienie i obwinianie się za popełniane błędy (zwane też grzechami) jest cały czas obecne. To sprawia, że tak trudno cieszyć się życiem, robić to co się chce, wybierać własną drogę. Zawsze znajdzie się ktoś kto zwróci ci uwagę, że błądzisz i przypomni, że życie wcale nie ma być lekkie. Trzeba przecież nieść swój krzyż, tak jak wszyscy.

Pierwotnym źródłem poczucia winy jest przekonanie, że nasza natura jest ułomna, że urodziliśmy się ze skazą grzechu pierworodnego. Tym bardziej, że ciągle się o tym przypomina i oczekuje, że będziemy bić się w pierś. Przecież jesteśmy grzeszni. Powyższe podejście nie dotyczy tylko ludzi wierzących. Przekonanie o własnej ułomności jest powszechne, również wśród tych, którzy odżegnują się od kościoła i religii. To zjawisko kulturowe, poczucie bycia „nie dość”. Jesteśmy więc nie dość dobrymi dziećmi, rodzicami, małżonkami, pracownikami, generalnie za mało się staramy, a powinniśmy więcej. Dlatego żyjemy w nieustannym przymusie udowadniania, że jednak jesteśmy coś warci. Poczucie winy jest toksycznym motorem naszej codziennej aktywności. Tak jakbyśmy musieli ciągle potwierdzać, że mamy prawo być na tym świecie. A warunkiem bycia jest nieustająca aktywność.

Źródłem poczucia winy jest również podejście oparte na dualnym dylemacie – moje potrzeby versus potrzeby innych. Z jakiegoś powodu dominuje w nas przekonanie, że te dwie wartości są przeciwstawne i mocno spolaryzowane – jeśli wybieram siebie to kosztem innych. Dlatego mamy dylemat – czy mogę zrobić to czego naprawdę chcę, czy też powinienem zrobić to czego oczekują inni? Trudno pogodzić jedno z drugim, stąd częste wyrzuty sumienia przy podejmowaniu decyzji. Bywa więc, że gdy robię coś dla kogoś to kieruję się właśnie poczuciem winy. Często działamy więc pod przymusem tej toksycznej motywacji.

Poczucie winy jest jak kara, którą wymierzamy sami sobie za to, że nie spełniamy własnych oczekiwań. To kara za naszą rzekomą ułomność.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.