Bachory w tramwaju, bachor we mnie

Jadę tramwajem. Jest względny spokój. Na kolejnym przystanku wsiada grupka dzieci z dwójką opiekunów. Sytuacja w tramwaju zmienia się, spokój przechodzi w chaos. Dzieci się przepychają, są głośne. Opiekunowie robią co mogą. Są zdenerwowani i zestresowani. Obserwuję pasażerów. Obserwuję swoje emocje. Czuję niepokój, niechęć, złość, zmęczenie. Mam problem z dziecięcą ekspresją, tym nieokiełznanym żywiołem. Kiedyś, gdy byłem dzieckiem podobnie reagowano na moją żywą energię. Teraz ja robię to samo. Kolejny przystanek, dzieci wysiadają. Wraca „spokój” i „normalność”. Ogarnia mnie smutek. Chce mi się płakać.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.