O sile narzekania

Zastanawiasz się dlaczego życie cię doświadcza?

Chodzisz na terapię, warsztaty rozwojowe, pracujesz z emocjami i przekonaniami i po krótkim czasie ulgi myślisz, że niewiele się zmienia? Powtarzasz afirmacje, wizualizujesz przyciąganie pieniędzy, zdrowia, itd. Dalej nic? Masz już dość, tracisz cierpliwość. Zastanawiasz się ile to jeszcze będzie trwało? Zaczynasz wątpić w ten cały psycho-rozwojowy biznes. W jogę, psychoterapię, coaching, itd. Masz poczucie, że wcale nie jest lepiej, wręcz przeciwnie. Jesteś sfrustrowany z tego powodu? Narzekasz, że już tyle zrobiłeś i nadal ci źle, że niewiele się zmieniło? Narzekasz, że narzekasz?

No właśnie. Dotykamy sedna. Pesymizm i narzekanie. To nasza mocna strona, od której tak trudno się uwolnić. To styl bycia. Tym podejściem wręcz zapraszamy problemy do naszego życia. Po to, żeby mieć kolejny powód do narzekania i potwierdzenia, że życie jest ciężkie. Co z tego, że pracuję nad sobą, rozwijam się, itd. jak i tak jest źle. Dlaczego życie się na mnie uwzięło? Inni mają dobrze a ja nadal cierpię. Ile jeszcze mam czekać?

Dlaczego nam źle? Bo tego chcemy. Nasz wrodzony, a potem wzmocniony przez wychowanie pesymizm (szczególnie w Polsce), nie pozwala o sobie zapomnieć. On uwielbia, gdy jest źle. I my razem z nim. Zawsze znajdziesz sobie powód do narzekań. Gdy masz pieniądze, wtedy narzekasz na rodzinę czy partnera, gdy z rodziną jest ok, wtedy tematem jest zdrowie albo znajomi. Masz pracę? Co z tego, i tak jej nie lubisz. Gdy jednak i tutaj się układa wtedy narzekasz na rząd i podatki albo spóźniające się pociągi. Życie bez narzekania to coś niewyobrażalnego. Tak trudno cieszyć się tym co jest. Bo nigdy nie jest dość. Zawsze jest za mało i mogłoby być lepiej. Ciągły niedosyt.

Rozumiesz już? Rozumiesz dlaczego życie ci dowala? Twój głęboki pesymizm działa jak magnez dla wszelkich kłopotów. Po prostu życie odpowiada na twoje zapotrzebowanie. Skoro lubisz narzekać, to dostajesz powody. To prosty mechanizm. Powiesz, że właśnie jest na odwrót, że narzekasz bo to życie jest wredne. Znam tę wymówkę, kiedyś myślałem podobnie. Jednak teraz widzę to inaczej. Życie jest wredne bo uważamy, że takie jest i narzekamy.

Można coś z tym zrobić? Można. To żadna filozofia, po prostu bądź wdzięczny. Doceniaj to co masz. Nawet te wszystkie kłopoty, których masz już dość. One czemuś służą, chociażby temu żebyś zobaczył jakim jesteś marudą i jak sam sobie ściągasz problemy.

Wiem, wydaje się to proste ale proste nie jest. Narzekanie i wdzięczność się raczej wykluczają. Jak więc to zrobić? Jak być wdzięcznym autentycznie, bez oszukiwania samego siebie? Tutaj nie mam uniwersalnego patentu. Każdy musi znaleźć swój własny. Ja zacząłem od tego, że pogodziłem się, że jestem niewdzięcznikiem i pozwalam sobie czasem pomarudzić. Przynajmniej już nie narzekam, że narzekam. Następnie staram się traktować swoje życie bardziej z dystansu. Staram się już niczemu nie dziwić i przyjmować z otwartością to co mnie spotyka. To oczywiście nie jest proste, do wdzięczności jeszcze daleko. Jestem jednak cierpliwy. Skoro wcześniej, przez blisko czterdzieści lat głównie marudziłem to wdzięczność nie przyjdzie tak szybko. To wymaga czasu. Ale pocieszam się, że praktyka czyni mistrzem i czuję, że jestem na dobrej drodze. Zresztą nie mam nic do stracenia.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.