Jesteśmy sterylni

Ostatnio częściej niż zwykle bywałem w szpitalu, w związku z chorobą bliskiej osoby. Podczas odwiedzin musiałem ubierać sterylny strój – fartuch, ochraniacze na buty i maskę na twarz. Wszystko to w celu zabezpieczenia mnie i pacjentów na oddziale, przed ewentualnym kontaktem z drobnoustrojami.

To co zaobserwowałem w szpitalu dało mi do myślenia. Uświadomiłem sobie, że żyję w świecie, w którym dominuje sterylność. Rozumiem to jako ciągłą potrzebę odgradzania się, od zarazków, ludzi, emocji i dyskomfortu. Dla mnie to symboliczne chowanie się przed tym co niesie życie.

Sterylność jest powszechna. To niema styl życia. W szpitalu objawia się higieną, procedurami i biurokracją. Bywa, że jest to ważniejsze od zwykłego, ludzkiego podejścia do pacjenta, który w chorobie często potrzebuje bliskiego kontaktu niż tylko obcowania z kroplówką i pikającym sprzętem. Człowieka bardziej traktuje się jak maszynę niż czującą istotę. Łatwiej podłączyć go do aparatury, podać mu zastrzyk niż z nim pobyć, porozmawiać czy przytulić.

Na co dzień sterylność objawia się unikaniem kontaktu z drugim człowiekiem. Odgradzamy się od ludzi. Są przecież nosicielami bakterii, dostarczają trudnych emocji, zabierają nam przestrzeń. Dlatego zasłaniamy się barierami. Zamiast bezpośredniego kontaktu wolimy kontakt na odległość (telefon, komunikatory, itd.). Taki kontakt jest bezpieczny – nie musimy ujawniać swoich emocji i uczuć. Nie musimy konfrontować się z emocjami drugiej osoby. Czasem obecność drugiej osoby bywa nawet nie do zniesienia. Dlatego tak trudno być w związku. Stąd wybieramy sterylność w samotności. To łatwiejsze.

Sterylność jest efektem lęku i braku ufności. Boimy się życia, nie ufamy ludziom i sobie. Nie ufamy nawet Bogu – to co nas spotyka traktujemy często jako Jego karę. Generalnie uważamy, że życie niesie ze sobą mnóstwo zagrożeń. Stąd potrzeba kontrolowania i odgradzania się. Nieustannie zabezpieczamy się przed tym co może nas zranić lub przynieść dyskomfort. Podobnie jak ochraniacze w szpitalu tak kontrola ma na celu chronić nas przed „zarazkami” życia. Przed doświadczaniem i przeżywaniem.

Sterylności uczymy się od dziecka. Obserwujemy dorosłych i widzimy, że to najlepszy sposób na przetrwanie. Żyjemy z poczuciem, że nie ma innej opcji.

Prawdą jest, że sterylność daje nam poczucie bezpieczeństwa. W ten sposób chronimy się przed tym co uważamy za zagrożenie. Jednak płacimy za to wysoką cenę, gdyż to bardzo zubaża naszą egzystencję. Trudno bowiem w pełni przeżywać bogactwo życia, będąc w ochronnym uniformie.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.