Nic nie jest takie jakie się wydaje, czyli rzecz o komunikatorach

Używanie komunikatorów społecznościowych typu whatsup czy messenger, jest powszechne. Od pewnego czasu wielu porozumiewa się głownie w ten sposób. Zwłaszcza przez tzw. texting, czyli pisanie.

Jak sam się przekonałem, ta forma kontaktu może spowodować sporo nieporozumień. O ile komunikator jest użytecznym narzędziem do przekazywania praktycznych informacji to w relacjach (zwłaszcza damsko-męskich) może nieźle namieszać. Komunikacja przez texting może być bowiem jak oglądanie filmów Davida Lyncha – nic nie jest takie jakie się wydaje…

W „rozmowie” tekstowej widzimy tylko zdania, słowa, i tzw. buźki. Nie widzimy rozmówcy, jego żywej reakcji, mowy ciała, nie słyszymy głosu. To bardzo ograniczona ilość danych do odczytania przekazu. Stąd łatwo o nieporozumienie, gdyż w odbiorze decydować mogą nasze subiektywne odczucia, niezgodne ze stanem faktycznym. Tak może się na przykład stać, gdy podczas pisanej rozmowy druga osoba nagle zamilknie. Czy rozmówca milczy bo się pogniewał? A może coś mu się stało? Za domysłami idą emocje – niepokój, złość, smutek, itp. W rezultacie rozmowa może przybrać nieoczekiwany obrót, prowadząc nawet do nieporozumienia. Zwłaszcza, gdy ostatecznie okaże się, że milczenie było spowodowane problemem z siecią.

Opisane mankamenty textingu mogą być też użyteczne. Bo jeśli masz zamiłowanie do psychologicznego analizowania i lubisz poznawać siebie, to komunikacja przez pisanie jest do tego narzędziem bardzo pomocnym. Daje bowiem możliwość przyjrzenia się swoim neurozom. Jak na kozetce u psychoanalityka. Wszelkie nadinterpretacje, spekulacje, i wyciąganie pochopnych wniosków podczas textingu, to twoje projekcje, lęki, neurotyczne oczekiwania, itd. Podane jak na talerzu.

Posłużę się znowu przykładem z milczeniem. Co się dzieje, gdy on/ona nie odpisuje? Wystarczy przyjrzeć się pojawiającym się w związku z tym myślom i emocjom: „czy napisałem coś złego?”, „to milczenie mnie wkurza”, „ok, to ja też się nie będę odzywał”, itp. W ten sposób, na podstawie szczątkowych danych tworzymy sobie własną historię i ostatecznie okazuje się, że prawdziwy powód milczenia nie ma już znaczenia. Ważniejsze jest to co my o tym myślimy i jakie to ma dla nas znaczenie. To pokazuje klarownie jaki jest nasz model reagowania w podobnych sytuacjach, jakie są nasze nawykowe wzorce czy lęki. To wiele o nas mówi.

Jak widać, nie musisz więc chodzić do psychoterapeuty, komunikator może go świetnie zastąpić. To oczywiście żart. Nie każdy potrafi siebie zanalizować i potrzebuje do tego pomocy fachowca.

Tak czy inaczej, warto się czasem zastanowić czy aby nasze wyobrażenie o świecie nie zasłania nam prawdy o nim.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.