Skąpstwo bierze się z lęku

Skąpstwo nie jest lubianą cechą. Nikt nie chce aby nazwano go sknerą, skąpcem czy chytrym. To opinia, która bardzo boli. Za to kochamy i podziwiamy ludzi szczodrych i dzielących się swoimi dobrami.

Według mnie niechęć do dzielenia się jest efektem głębokiego lęku o przetrwanie. Lęku, który najczęściej wynosimy z domu rodzinnego, gdyż nasi rodzice (opiekunowie) przeżywali silne obawy w związku z koniecznością zapewnienia rodzinie środków do życia. Wspomniane niepokoje zapoczątkowane traumatycznymi zdarzeniami z przeszłości przekazywane są wręcz genetycznie z pokolenia na pokolenie. W historii naszego kraju źródłem lęków o przetrwanie były z pewnością dramatyczne wydarzenia poprzedniego wieku – w szczególności doświadczenia II-ej wojny światowej i czasów komuny. Obecnie, występowanie tego lęku wydaje się być irracjonalne, jednak wiem z własnego doświadczenia, że jest powszechny choć często nieuświadomiony.

Nikt nie chce być sknerą, tak jak nikt nie chce być świadomie złym człowiekiem. Dlatego bycie skąpym to naturalny (ale nieświadomy) sposób w jaki człowiek radzi sobie z lękiem przed brakiem środków do życia. Stąd częsta potrzeba gromadzenia pieniędzy – na koncie bankowym czy w domu, na tzw. „czarną godzinę”. I nie ma tu znaczenia czy nasz majątek jest duży czy mały. Irracjonalny przymus gromadzenia środków występuje nawet wtedy gdy mamy wystarczająco dużo. Skąpstwo jest swego rodzaju mechanizmem obronnym człowieka, który pozwala „uciec” od bardzo trudnego uczucia jakim jest lęk o przetrwanie. Stąd paradoksalnie łatwiej przyjąć niewdzięczną maskę skąpca niż skonfrontować się z tym lękiem.

Brak lęku o przetrwanie powoduje, że dzielimy się tym co mamy w sposób niewymuszony. Działamy z ufnością i poczuciem bezpieczeństwa finansowego. Życzę wszystkim takiego stanu, również z tego powodu, żeby nie doświadczać przykrych opinii o skąpstwie.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.