Nie lubisz poniedziałku? Powiem ci dlaczego

W internecie można znaleźć sporo zabawnych memów pokazujących tęsknotę za weekendem, radość gdy przyjdzie oraz smutek związany z nadejściem poniedziałku. Jak to się stało, że nasze życie podzieliliśmy na radosny czas weekendów, dni wolnych i wakacji oraz smutny i nerwowy okres pomiędzy?

Mój stosunek do poniedziałku został ukształtowany już w dzieciństwie. Gdy zaczęła się szkoła czas weekendu dzieliłem na trzy części: wyczekiwany piątek – czas po lekcjach, miła sobota i przykra niedziela, gdyż zaczynała się ze świadomością, że po niej następuje poniedziałek i znowu trzeba iść do szkoły. Skąd u mnie takie nastawienie? Przychodzą mi do głowy dwie główne przyczyny – moja niechęć do szkoły oraz obserwacja rodziców, a dokładnie ich podejścia do pracy i życia.

Wraz z pójściem do szkoły zaczął się czas poważnych obowiązków w moim dziecięcym życiu. To czas regularnego, codziennego udziału w lekcjach, odrabiania zadań domowych, przygotowywania się do zajęć. Można powiedzieć, że okres szkolny to pierwsza ważna, regularna praca. To również okres kształtowania mojego podejścia do samej pracy, do obowiązków oraz czas budowania odpowiedzialności za to. W moim odczuciu szkoła to w dużej części okres zmarnowanej szansy. Dowiedziałem się w niej głownie, że w życiu trzeba robić rzeczy na które nie mamy ochoty, że trzeba walczyć o wyniki, bo one są ważniejsze od samej pracy, że praca musi być źródłem stresu i wreszcie, że może być nudna.

Niestety uwierzyłem w te hasła i przez znaczną część mojego życia uważałem że tak musi być, zgodnie z zasadą „takie jest życie”.

Jak widać, opisane doświadczenia nie zachęcały do chodzenia do szkoły, stąd też niechęć do poniedziałku. Ale to nie wszystko. Stosunek dzieci do szkoły jest w równym stopniu kształtowany przez postawę rodziców i to jak traktują swoją pracę. Dzieci obserwują swoich rodziców i często widzą ich niechęć do wykonywanych zadań, zmęczenie po pracy, czekanie na weekend i inne wolne dni. Ta nieświadoma obserwacja (dzieci tego świadomie nie analizują) wzmacnia tylko niechęć do szkoły i obowiązków.

To oczywiście smutny obraz. Nie winię za to nikogo. To efekt życia w systemie, współtworzonym przez ludzi, którzy sami w dzieciństwie dostali podobną lekcję i przekazują ją nieświadomie następnym pokoleniom. Oczywiście zdarzają się dorośli (rodzice, nauczyciele), którzy idąc pod prąd, potrafią uczyć życia w inny sposób, zarażając dzieci swoją pasją, ucząc że najważniejsze jest podążać za tym co nas interesuje i ożywia. Niestety jednak takie podejście jest w mniejszości.

I tu wracamy do naszego pytania – nie lubisz poniedziałku? Oczywiście że nie bo poniedziałek to początek tygodnia i powrót do nudnej/stresującej/uciążliwej (niepotrzebne skreślić) pracy, o której nauczyłeś się już w dzieciństwie, że taka musi być. Oczywiście trochę przejaskrawiam bo praca może dawać też przyjemność a życie nie jest aż takie złe. Chciałem w ten sposób pokazać problem, który dotyczy wielu.



Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.